Masthead header

archiwum kategorii: Oferta dla Was

Oferta powinna zawierać cenę. Czyż nie tak? Spokojnie, dojdziemy i do tego, a co więcej przeczytacie o niej na tej stronie- bez konieczności wypełniania formularza kontaktowego czy spotkania osobistego (które jak mam nadzieję nastąpi później;). Chcę Was poprosić o poświęcenie kilku chwil i przeczytanie paru akapitów, pozwoli Wam to porównać Wasze oczekiwania z moją dla Was propozycją…

Chciałbym Wam napisać o moim podejściu do fotografii ślubnej, mam nadzieję odpowiedzieć też na pewne pytania zanim zdążycie je zadać. Po pierwsze jestem gorącym zwolennikiem opowiadania historii. Historia musi mieć jednak początek- trudno ją opowiedzieć  zaczynając reportaż środka- czyli od wejścia do kościoła. Przygotowania są dla mnie nierozerwalną częścią tego święta, często to właśnie podczas przygotowań udaje się uchwycić te ulotne momenty, szczere emocje, niejednokrotnie nawet ten zgiełk z którego następnie budujemy opowieść. To podczas przygotowań mamy okazję bliżej się poznać, Wy macie czas na oswojenie się z obiektywem i w rezultacie później traktujecie moją obecność naturalnie, i wspólnie budujemy Waszą historię… To także podczas przygotowań jest czas na wykonanie ujęć o których Wy nie myślicie, a ja muszę pamietać- bukiet, obrączki, suknia ślubna, wszystkie te szczegóły uzupełniające w konsekwencji reportaż. Reporterskie jest także moje podejście do tematu fotografii ślubnej- staram się nie ingerować, nie przestawiać, nie ustawiać. Jestem obserwatorem a nie reżyserem. Czasem coś podpowiem, czasem- z racji doświadczenia- służę radą jeśli o coś zapytacie…

Po przygotowaniach- Kościół (czasem urząd, czasem plener), miejsce w którym wypowiadacie sakramentalne „TAK”. Jest to także dla wielu apogeum stresu, może nie uwierzycie ale znam przypadki kiedy Para praktycznie niewiele pamiętała z całej uroczystości- pierwsze oglądanie albumów ze ślubu było tym bardziej bezcenne. Dla rodziny jest to czas wzruszeń, jakie to musi być przeżycie dla rodziców mogę sobie jedynie wyobrazić. I znów moja tam obecność powinna być jak najmniej zauważalna- obserwator raczej niż uczestnik, choć i mnie ciężko jest uniknąć wzruszeń w kulminacyjnym momencie. Nie będę się rozpisywał o innych bardziej technicznych szczegółach jak choćby o fakcie że fotograf powinien posiadać ukończony w Kurii kurs operatora sprzętu foto/wideo aby móc wykonywać zdjęcia w kościele, czy też o tych mniej technicznych a dla mnie oczywistych zachowaniach- jak przywitaniu się z księdzem jako z gospodarzem świątyni. Po co Wam o tym piszę? Żebyście decydując się na współpracę ze mną mieli pewność że wybraliście profesjonalistę który zadba o każdy, nawet najmniejszy szczegół (dla Was nawet niezauważalny), że wszystko poparte jest wieloletnim doświadczeniem które daje pewność- pewność kompletnego reportażu zbudowanego z historii tego najważniejszego w Waszym wspólnym życiu dnia.

A wracając do opowiadania historii… Zaczynamy ją od przygotowań a po właściwej uroczystości lądujemy na przyjęciu weselnym. I zaczyna się z reguły od pierwszego tańca- ile to razy słyszałem- po pierwszym tańcu to już będzie z górki… I z reguły ten pierwszy taniec wychodzi rewelacyjnie- raz pewna para ćwiczyła tygodniami, po czym orkiestra puściła całkiem inny kawałek. I wiecie co- nikt z gości się nie zorientował, byli tak ze sobą zgrani że zatańczyli z uśmiechem na ustach. Na sali nie da się już tak do końca być obserwatorem, czasami trzeba ruszyć na parkiet żeby tę energię pokazać. Tutaj jestem też do Waszej dyspozycji- co wymyślicie- wspólnie realizujemy. Często jest to zdjęcie grupowe, czasami portrety z gośćmi robione indywidualnie, czasami mini plenerek w okolicy, nie zapominamy też o zdjęciach ze świadkami i rodzicami. Ta zresztą część jest często niedoceniana, a takie ujęcia portretowe bronią się po latach. Różne są scenariusze weselne, tort raz od razu po obiedzie, innym razem przy przyciemnionym świetle przed oczepinami. Jedno jest pewne- ja jestem tam gdzie coś się dzieje żeby nic nam nie umknęło. Z reguły jestem z Wami do północy- czyli do oczepin, ale nie jest to tak że zaraz się zbieram- jak w planie są jeszcze jakieś ciekawe atrakcje to oczywiście zostaję dłużej…

Osobna kwestia którą musze poruszyć- ilość zdjęć które otrzymujecie. Nie wiem skąd to się wzięło, ale jakoś przyjęła się u nas w branży mała ilość  dostarczanych finalnie zdjęć, jakieś takie- im mniej tym bardziej „profesjonalnym” fotografem jestem. Opowiedzieć historię zamykającą się często w kilkunastu godzinach za pomocą 150-180 zdjęć? Czyli kilkanaście zdjęć na godzinę?I myślałem przez lata że jakiś dziwny jestem… Wyleczyłem się w zeszłym roku- wybrałem się do Rzymu na konferencję fotografów ślubnych „WayUpNorth”, i jakież było moje zdziwienie kiedy kilku prelegentów (nazwiska naprawdę rozpoznawalne na świecie), zapytanych o ilość zdjęć dostarczanych klientom wymieniło przedział 800-1000 zdjęć. Juz wiedziałem że to nie ja dziwny jestem, bo taka ilość nie jest u mnie czymś dziwnym, a raczej jest normą;) Jestem u Was żeby robić zdjęcia, to dlaczego tych zdjęć Wam nie przekazać? A już płacenie dodatkowo za zdjęcia powyżej iluś tam sztuk to mi się w głowie nie mieści, a jest często u nas praktykowane. Otrzymujecie- około 300-400 w pełni przygotowanych (nie lubię sformułowania obrobionych), zdjęć będących również podstawą galerii internetowej. Tymi zdjęciami chwalicie się rodzinie i znajomym, ich ilość pozwala na opowiedzenie historii tego dnia, ale z drugiej strony nie jest ich za dużo, nie zanudzamy widzów. Dodatkowo z reguły ponad 1000 zdjęć z całego dnia- które gdyby je umieścić w tym pierwszym pakiecie to mogłaby troszkę zanudzić waszych gości, ale dla Was i najbliższej rodziny na pewno będą ważne.

Ale wracając do oferty… co dostajecie w pakiecie? Przede wszystkim NIE dostajecie- żadnych dopłat (nocleg, dojazd itp.), żadnych dodatkowo płatnych pakietów zdjęć, żadnego małego druczku na umowie (moja umowa jest zresztą bardzo prosta, bo opieramy się na wzajemnym zaufaniu, inaczej nasza współpraca traci sens). Co dostajecie- moją całodniową obecność, moją fotograficzną wrażliwość, moje doświadczenie którym służę także na etapie przygotowań, moją współpracę na każdym polu które tylko wymyślicie. Otrzymujecie galerię internetową (ogólnodostepną bądź zabezpieczoną hasłem) oraz personalizowanego pendrive’a ze zdjęciami. Koszt całości to dwa tysiące sto złotych. Może Wam ta cena wydać się niska (szczególnie jeśli znacie realia rynku ślubnego w większych miastach), ja jednak w większości przypadków pracuję z polecenia na rynku lokalnym i muszę dostosować cenę do jego specyfiki. Lubię patrzeć na swoją ofertę jako może nie tyle okazyjną, co dobrze zbilansowaną z bardzo dobrym stosunkiem jakość/cena. Ale to musielibyście ocenić sami.

M o r e   i n f o